Jest kilka takich filmów z Meg Ryan, do których wracam z przyjemnością i nigdy mi się nie nudzą. To głównie komedie romantyczne, w których Meg (młoda jeszcze i przed zdefasonowaniem twarzy przez operacje plastyczne, ale to i tak mi nie przeszkadza) gra sympatyczne, uśmiechnięte,
energiczne i zwariowane „dziewczyny z sąsiedztwa”. Czasami, kiedy mam dość
wszystkiego, mam doła, albo po prostu mam ochotę się odstresować, siadam sobie wygonie przed
telewizorem, z lampką wina i puszczam któryś z nich.
"Kiedy Harry poznał Sally"