Ten weekend można zaliczyć do udanych i aktywnych! Sobota upłynęła pod hasłem czynności pożytecznych. Mała, wzięła udział w akcji sprzątania okolicznych łąk, zorganizowanej przez mieszkańców osiedla. Udało się uzbierać wiele worów śmieci, które spacerowicze pozostawili po sobie. Fajne doświadczenie dla Małej, której zawsze wpajam, że nie można śmiecić. Była bardzo przejęta swoją misją, a przy okazji spotkała się z innymi dzieciakami z okolicy. Choć lepiej byłoby, żeby każdy sam po sobie sprzątał i żeby takie akcje nie były potrzebne.
W niedzielę z kolei, Mała zaopatrzona w ochraniacze i kask, poznawała tajniki jazdy na deskorolce (wymarzonym prezencie urodzinowym) i całkiem nieźle jej to szło. Muszę przyznać, że sama też troszkę pojeździłam i przypomniały mi się "szczenięce lata", kiedy to deskorolka była moim ulubionym środkiem transportu.
No i jeszcze jeden sukces. Mała opanowała jazdę na rowerze bez bocznych kółek. Jeszcze musi troszkę potrenować, ale myślę, że niebawem sama będzie mknąć jak strzała.







