Mała w tym roku, mimo kiepskich warunków śniegowych, poczyniła ogromne postępy narciarskie. Tej zimy spędziliśmy trzy weekendy w górach. Podczas pierwszego przypominała sobie z instruktorem to, czego uczyła się rok i dwa lata temu. Wtedy też nauczyła się jeździć na wyciągu tzw."wyrwirączce". Już następnego dnia opanowała talerzyk, najpierw na oślej łączce, a później przeniosła się na "dorosły" talerzyk, na dość łagodnej górce. Kolejny wypad był utrwalaniem umiejętności zdobytych podczas pierwszego. Podczas ostatniego, tego z którego właśnie wróciliśmy, Mała po raz pierwszy pojechała krzesłem, dodam że na własne życzenie i bez oporów śmigała trasą o długości 1000 m! Do tej pory miałam obawy i jako nadopiekuńcza matka, martwiłam się jak to będzie kiedy Mała zacznie jeździć na prawdziwym stoku. Tyle tam ludzi, ktoś może w nią wjechać itp. Ale trafiliśmy do bardzo fajnej stacji narciarskiej GRAPA - LITWINKA. Stok jest szeroki, przyzwoicie przygotowany, mało tam ludzi, jednym słowem warunki do jazdy z dzieckiem idealne. A po zakończeniu jazdy na nartach można jeszcze poszaleć na snowtubingu. Przyznam, że Litwinka przypadła mi do gustu najbardziej, że wszystkich odwiedzonych w tym roku stoków. Mała mogła bezpiecznie jeździć, a warunki i stok na tyle przyzwoite, że i Mama miała przyjemność z jazdy:)
Ten blog jest o tym co łączy mamę i córkę. O wspólne spędzanym czasie na zabawie, szaleństwach, spacerach, gotowaniu, jedzeniu, strojeniu się, czytaniu i wszystkim innym co razem lubią robić Mała i Mama. O tym, że mama i córka to przyjaciółki, zgrany duet. O marzeniach. Mała chciałaby być wróżką albo księżniczką i marzy o tym, żeby nauczyć się latać. Mama już wie, że nigdy nie będzie ani wróżką ani księżniczką, ale wciąż wierzy, że kiedyś nauczy się latać…
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dziecko na nartach. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dziecko na nartach. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 2 lutego 2014
wtorek, 31 grudnia 2013
Sezon narciarski rozpoczęty! Mała złapała bakcyla!
Ostatnich kilka dni spędziliśmy w górach. Pogoda była piękna, słoneczko świeciło i góry prezentowały się cudownie. Szkoda tylko, że Halny, który przeszedł w czasie świąt spowodował znaczne ocieplenie i śniegu, poza sztucznie naśnieżonymi stokami, praktycznie nie było. Dlatego jazda na sankach odpadła. W związku z tym Małej nie pozostało nic innego, jak jazda na nartach. Z resztą nie trzeba było jej specjalnie do tego namawiać.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


