środa, 6 listopada 2013

Co zrobić z niepotrzebnymi ciuchami, czyli SWAP PARTY


Moda na SWAP PARTY, czyli imprezę polegającą na wymienianiu się ubraniami, dotarła do Polski z Zachodu. I bardzo dobrze, bo ciuchy za ciuchy to super rozwiązanie!
Podobno, gdy się jakiegoś ubrania nie miało na sobie przez trzy miesiące, to oznacza, że już się go nie będzie nosiło. W mojej szafie zalegało trochę takich kreacji. Mała szybko wyrasta ze swoich ubranek. W związku z tym zrobiłyśmy remanent w naszych garderobach i zamiast kupować kolejne ciuchy, postanowiłyśmy je wymienić. Do wymiany włączyłyśmy również zabawki, którymi Mała się już nie bawi. Zaprosiłam koleżanki, które mają podobny problem, a okazało się, że jest ich całkiem sporo. Każda z nich przytaszczyła wielką torbę z ciuchami, torebkami, biżuterią, zabawkami. Były nawet perfumy! Te, które mają dzieci, przyszły oczywiście z nimi. Bąble bawiły się wyśmienicie (i wymieniały zabawki), a my plotkując i popijając kawkę przeglądałyśmy ciuszki i pozostałe cudeńka. Frajda dla mam i maluchów. Można upolować coś naprawdę fantastycznego. A stan portmonetki bez zmian! 


wtorek, 5 listopada 2013

List do Mikołaja


Coraz mniej czasu do 6 grudnia. Czas najwyższy napisać, a raczej narysować (bo Mała jeszcze nie za bardzo opanowała trudną sztukę pisania), list do Św. Mikołaja. Jej marzeniem jest strój wróżki, który musi składać się z: sukienki, skrzydeł, różdżki i pantofelków, oczywiście. W zasadzie pantofelki     to najważniejszy element stroju. Jako, że powstał pewien problem z samodzielnym narysowaniem tego wszystkiego, Mała posiłkowała się kolorowanką. Z moją, bardzo niewielką pomocą zaadresowała list. Co prawda tylko napisała" DO MIKOŁAJA", ale przecież to wystarczy, bo wszyscy wiedzą gdzie on mieszka. Teraz pozostaje wrzucić list do skrzynki i czekać. Tylko, żeby nie zapomnieć o tym, że trzeba być grzecznym, bo Mikołaj i jego pomocnicy obserwują! Ech, chyba też napiszę list. W końcu przez cały rok byłam grzeczna jak aniołek. Może Mikołaj uzna, że zasłużyłam na prezent i znajdę go rano pod poduszką… A Wasze dzieci były grzeczne i napisały już list?

niedziela, 3 listopada 2013

Jak fajnie spędzić popołudnie, kiedy pada deszcz

Niestety pogoda nie dopisała, lał deszcz i z planowanej wycieczki za miasto nic nie wyszło. Mała się bardzo zasmuciła, więc trzeba było wymyślić jakąś alternatywę. Może kino? To był dobry pomysł.             Na buźkę Małej od razu powrócił uśmiech, bo Mała uwielbia bajki, a tym bardziej te oglądane w kinie,     w dużej sali, na wielkim ekranie. To jest to! W skupieniu, chrupiąc marchewkę zamiast popcornu, obejrzałyśmy seans. Mimo paskudnej pogody udało nam się fajnie spędzić popołudnie, a Mała była przeszczęśliwa!