Im bliżej było do 6
grudnia, tym częściej Mała pytała, czy Mikołaj cały czas obserwuje, jak
to robi, że widzi wszystkie dzieci, i czy w ogóle nie śpi. Wczoraj martwiła się o to, jak wyląduje skoro nie ma śniegu. Potem długo nie mogła
zasnąć. Czekała na niego, mając nadzieję, że uda jej się go zobaczyć.
W końcu zasnęła. Mikołaj tylko na to czekał.
Pod osłoną nocy, niezauważony przez nikogo, pojawił się i zostawił
prezenty. Kiedy Mała rano
otworzyła oczy, znalazła przy swoim łóżku pakunki. Otwierała je bardzo podekscytowana, bo do końca nie miała pewności, czy list wysłany do Mikołaja nie
zaginął gdzieś po drodze (bo przecież Mikołaj mieszka bardzo daleko), czy w związku z tym spełni jej prośbę, i w ogóle czy
była wystarczająco grzeczna, żeby zasłużyć na prezent.
Ten blog jest o tym co łączy mamę i córkę. O wspólne spędzanym czasie na zabawie, szaleństwach, spacerach, gotowaniu, jedzeniu, strojeniu się, czytaniu i wszystkim innym co razem lubią robić Mała i Mama. O tym, że mama i córka to przyjaciółki, zgrany duet. O marzeniach. Mała chciałaby być wróżką albo księżniczką i marzy o tym, żeby nauczyć się latać. Mama już wie, że nigdy nie będzie ani wróżką ani księżniczką, ale wciąż wierzy, że kiedyś nauczy się latać…
piątek, 6 grudnia 2013
środa, 4 grudnia 2013
Małe kobiece przyjemności
Każda kobieta musi czasami poprawić sobie nastrój.
Wielu paniom, również mi, udane zakupy zdecydowanie podnoszą poziom
endorfin. To takie małe przyjemności,a zdziałać mogą bardzo wiele.
Ostatnio miałam
kiepski nastrój i koniecznie musiałam go sobie poprawić. W związku z tym
nabyłam kilaka drobiazgów i od razu świat stał się piękniejszy.
Najwięcej radości przyniosły mi buty kupione w TK Maxx. Ciepluteńkie. Rewelacja.
| Esprit |
poniedziałek, 2 grudnia 2013
Dzień dobry, dziękuję, przepraszam.
To takie
magiczne słowa, które nie wiedzieć czemu wielu osobom nie chcą przejść przez gardło.
Sytuacja taka. Sąsiad. Mieszkamy w tej samej klatce. Tak długo jak się da, udaje że mnie nie widzi. Dopiero gdy natknie się na mnie twarzą w twarz i nie ma jak uniknąć mojego wzroku, zmuszony sytuacją powie ''dzień dobry''. Czemu tak się zachowuje? Nie mam pojęcia. Przecież
wypowiedzenie tych dwóch słów to żaden
wysiłek. Są też i tacy mieszkańcy bloku, którzy w ogóle
się nie kłaniają, nie udając nawet, że kogoś nie widzą. Albo inna sytuacja.
Idą rodzice z dzieckiem. Dorośli się witają, dziecko milczy. No chyba wypada,
żeby również powiedziało ''dzień dobry''. Ale być może o tym nie wie, bo
rodzice nie reagują,
no to jak ma się nauczyć. Albo jeszcze inna sytuacja. Wchodzę do sklepu, mówię
kulturalnie ''dzień dobry''. Ekspedientka nic. Albo stoi z założonymi rękami, albo
siedzi za ladą grzebiąc w papierach, albo rozmawia przez telefon nie zwracając
uwagi na moje powitanie. Zawsze czuję się wtedy zmieszana. Tylko dlaczego? Przecież
ja się zachowuje jak należy. Oczywiście nie w każdym sklepie tak jest, na szczęście.
Subskrybuj:
Posty (Atom)