czwartek, 6 lutego 2014

Dla ciekawskich i dociekliwych maluchów

"Dlaczego?" To pytanie, które słyszę kilkanaście razy w ciągu dnia. A był taki okres, ze słyszałam je nawet kilkadziesiąt razy! Nie narzekam. To dobrze, że Mała jest ciekawa i dociekliwa, że chce się uczyć nowych rzeczy, poznawać świat. Ale czasami miło jest wspomóc się czymś we wprowadzaniu młodego człowieczka w tajemnice świata. Kiedy będąc na wyjeździe służbowym, w księgarni zobaczyłam książeczkę pt. "Dlaczego rekiny nie chodzą do dentysty? Historyjki dla ciekawskich dzieci" wydawnictwa Prószyński i S-ka, uznałam że będzie to doskonały podarunek z wyjazdu.


Oczywiście, nie zaspokoi w pełni ciekawości i nie odpowie na wszystkie pytania, jakie powstają w głowie małej ciekawej istoty, ale na kilka na pewno. A wszystko to w formie zabawnych i pomysłowych historyjek, opatrzonych barwnymi ilustracjami.




wtorek, 4 lutego 2014

Wszędzie śmieci...



Urocza okolica, przyroda, zieleń i... śmieci. Wszędzie, gdzie człowiek  się  ruszy, śmieci.
Czemu ludzie nie szanują swojego otoczenia i nie dbają o nie? W przedszkolach i szkołach wpaja się dzieciom dbanie  czystość nie tylko w domu, również na ulicy, w lesie, na łące, na plaży, jednym słowem wszędzie. To dlaczego jednak śmiecą? Bo śmiecą dzieci i dorośli. Takie mają wzorce wyniesione z domu? Chyba tak.
Zużyta chusteczka to zbyt duży ciężar w kieszeni, żeby ją zabrać za sobą. Trzeba ją porzucić bądź gdzie. Pusta plastikowa  butelka, puszka? O nie, kto by to nosił! W krzaki. Babcia kupuje wnuczkowi drożdżówkę. Zostaje papier. Ląduje na żywopłocie czyjegoś domu. Brudna pielucha? Fe! W krzaki. Zużyty tampon najlepiej zostawić na plaży. Frajdę będzie miał ten, kto się na nim położy, albo bawiące się dziecko, które niechcący natknie się na niego. Górskie szlaki przypominają wysypisko. Czy to tak fajnie zamiast podziwiać widoki, musieć patrzeć pod nogi, żeby nie potknąć się na śmieciu?
Może i racja, że jest za mało koszy, bo zdarza się przejść ładnych kilka kilometrów uczęszczaną okolicą i nie uświadczyć żadnego. Ale czy nie można zabrać śmieci ze sobą? Skoro, gdy jeszcze nie były śmieciami mogliśmy je nieść, to czemu nie teraz? A ci szanowni państwo, którzy wyrzucają całe wory śmieci w krzaki albo przy drodze, żeby zaoszczędzić kilka groszy? A toalety? Aż strach się bać wejść. Raz, że ludzie sami po sobie nie sprzątają, dwa nie sprzątają również właściciele obiektów. A baseny. Lepiej pod prysznicem nie patrzeć pod nogi. 
I tak z dnia na dzień wokół nas robi się coraz bardziej brudno. 
Brak mi słów na określenie ludzi, którzy bez skrupułów pozbywają się śmieci gdzie popadnie, bo mówienie o nich świnie, to obraza dla tych zwierząt. Za śmiecenie, za wyrzucenie nawet najmniejszego śmiecia, powinny być tak wysokie kary, które BYŁYBY EGZEKWOWANE, żeby każdemu się zaczęło chcieć podejść do kosza, a gdy go nie ma, zabrać śmieć ze sobą. 
Ale tak pewnie się nie stanie, a my spacerować będziemy po wciąż powiększającym się wysypisku... 






niedziela, 2 lutego 2014

Na narty z Małą

Mała w tym roku, mimo kiepskich warunków śniegowych, poczyniła ogromne postępy narciarskie. Tej zimy spędziliśmy trzy weekendy w górach. Podczas pierwszego przypominała sobie z instruktorem to, czego uczyła się rok i dwa lata temu. Wtedy też nauczyła się jeździć na wyciągu tzw."wyrwirączce". Już następnego dnia opanowała talerzyk, najpierw na oślej łączce, a później przeniosła się na "dorosły" talerzyk, na dość łagodnej górce. Kolejny wypad był utrwalaniem umiejętności zdobytych podczas pierwszego. Podczas ostatniego, tego z którego właśnie wróciliśmy, Mała po raz pierwszy pojechała krzesłem, dodam że na własne życzenie i bez oporów śmigała trasą o długości 1000 m! Do tej pory miałam obawy i jako nadopiekuńcza matka, martwiłam się jak to będzie kiedy Mała zacznie jeździć na prawdziwym stoku. Tyle tam ludzi, ktoś może w nią wjechać itp. Ale trafiliśmy do bardzo fajnej stacji narciarskiej GRAPA - LITWINKA. Stok jest szeroki, przyzwoicie przygotowany, mało tam ludzi, jednym słowem warunki do jazdy z dzieckiem idealne. A po zakończeniu jazdy na nartach można jeszcze poszaleć na snowtubingu. Przyznam, że Litwinka przypadła mi do gustu najbardziej, że wszystkich odwiedzonych w tym roku stoków. Mała mogła bezpiecznie jeździć, a warunki i stok na tyle przyzwoite, że i Mama miała przyjemność z jazdy:)